Szłam przez bezludną ulicę. Ci ludzie dali mi chwilowo spokój od kilku dni.
Może to i lepiej, ale szerokim łukiem omijałam polanę kotołaków.
Nagle poczułam jak ktoś zatyka mi usta, chciałam się wydrzeć, ale po chwili zobaczyłam znajomą twarz.
-Szef chce Cię widzieć-powiedział mężczyzna.
-Czy on chociaż na parę miesięcy nie może mi dać spokoju-mruknęłam
-Nie marudź ,ma ważną sprawę-dodał-odnośnie pewnego chłopaka.
Spojrzałam na niego zdziwiona,ale wsiadłam do auta.
Po chwili byliśmy już w siedzibie. Wysiadłam i na "powitanie" wyszedł mi sam szef.
-Moja droga Katherine-uśmiechnął się zadowolony i pogładził mnie po policzku.
Zabrałam jego rękę.
-Łapy przy sobie Amand -powiedziałam
-Dobrze, ale muszę Ci coś pokazać-dodał
Chwycił mnie za rękę i zaprowadził przed mały pokoik.
-Co chciałeś mi pokazać?-zapytałam zdziwiona.
Po chwili otworzył drzwi i weszliśmy oboje do środka.
Na krześle zobaczyłam Tim'a . Postarałam się ukryć swój szok.
-Czyli to chciałeś mi pokazać, chłopaka-parsknęłam
-Nie udawaj moi ludzie widywali Cię często z nim-powiedział
-Śledzisz mnie?-zapytałam
-Nie wiem czy będziesz nadal posłuszna-dodał z uśmiechem.
Spojrzałam na Tim'a, który miał zszokowaną minę, a obok niego pojawiło się dwóch innych mężczyzn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz