- Ok, więc... Panie przodem. -Podałem jej zwisającą z gałęzi wyżej linę.- Musisz się trochę rozpędzić i kiedy lina będzie wysoko, to puść. Tylko po drodze jest pare drobnych gałązek, żeby nie było, że nie uprzedzałem. -Wskazałem jej kierunek, w którym ma skoczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz